W dniach 12–14 czerwca nasza 12-osobowa ekipa ruszyła na trzydniową wyprawę rowerową Szlakiem Pojezierzy Zachodnich. Przez trzy dni przejechaliśmy ponad 200 km, z sakwami, dobrym humorem i obowiązkowymi przygodami po drodze.
Pierwszego dnia wystartowaliśmy z Kostrzyna nad Odrą. To miasto położone tuż przy granicy, w miejscu gdzie Warta wpływa do Odry, więc już sam początek miał ciekawy, pograniczny klimat. Następnie przejechaliśmy na niemiecką stronę, gdzie trasa prowadziła głównie po wale przeciwpowodziowym, po którym poprowadzona jest ścieżka rowerowa. Był to spokojny i bardzo przyjemny odcinek z szerokimi widokami na nadodrzańskie tereny.
Potem przez Most w Siekierkach wróciliśmy na polską stronę. To dawna kolejowa przeprawa, dziś świetne miejsce dla rowerzystów i jeden z najładniejszych fragmentów naszej trasy.
Po drodze zatrzymaliśmy się też w Moryniu, niewielkim, spokojnym miasteczku położonym nad jeziorem Morzycko. Moryń ma dużo ciekawszą historię, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Zachował się tam średniowieczny układ miasta, fragmenty murów obronnych, a na wzgórzu znajdują się pozostałości dawnego grodziska i ruin zamku.
Mieliśmy też trochę szczęścia, bo przypadkowo spotkaliśmy osobę opiekującą się tym miejscem, która opowiedziała nam o jego historii. Dzięki temu zwykły postój zamienił się w krótką, bardzo ciekawą lekcję lokalnej historii.
W Moryniu ciekawa jest również okolica jeziora Morzycko. Przy nadjeziornej Promenadzie Raka znajduje się Aleja Gwiazd Plejstocenu, czyli modele zwierząt z epoki lodowcowej. Można tam zobaczyć między innymi mamuta, tygrysa szablozębnego, nosorożca włochatego czy niedźwiedzia jaskiniowego.
Pierwszy dzień zakończyliśmy po około 80 km jazdy. Nasz nocleg był dość nietypowy, bo spaliśmy w jurtach na polu namiotowym Marigold w Mirowie, kilka kilometrów od Morynia. Po całym dniu jazdy taki odpoczynek miał swój klimat i dobrze pasował do wyprawowego charakteru wyjazdu.
Drugiego dnia ruszyliśmy dalej w kierunku Barlinka. Po drodze mijaliśmy między innymi okolice Trzcińska-Zdroju i Myśliborza. Trzcińsko-Zdrój ma ciekawy, historyczny charakter, z dawnym układem miasta i zachowanymi fragmentami murów.
Więcej czasu spędziliśmy też w Myśliborzu, który jest jednym z ciekawszych punktów na tej części trasy. Miasto leży nad Jeziorem Myśliborskim, więc od razu czuć tam pojezierny klimat. To dobre miejsce na chwilę postoju, złapanie oddechu i popatrzenie na wodę po kolejnych kilometrach jazdy. Myślibórz ma też swój historyczny charakter — stare centrum, miejskie bramy i spokojną atmosferę miasteczka, przez które dobrze przejeżdża się rowerem.
Tego dnia przejechaliśmy około 90 km, więc nogi miały co robić. Trasa była bardziej pagórkowata, dlatego drugi etap dał nam trochę mocniej popalić.
Drugi dzień zakończyliśmy w ośrodku wypoczynkowym Akademii Medycznej w Barlinku. Czekały tam na nas ładne, w pełni wyposażone domki, czyli dokładnie to, czego potrzeba po długim dniu jazdy. Wieczorem siedzieliśmy na werandzie jednego z domków, rozmawialiśmy i było naprawdę dużo śmiechu.
Trzeciego dnia główna grupa wyjechała z Barlinka i ruszyła w stronę Gorzowa Wielkopolskiego, gdzie zakończyliśmy naszą wspólną wyprawę. Na koniec zjedliśmy jeszcze obiad w restauracji przy bulwarze nad rzeką. To był spokojny i bardzo przyjemny finał całej trasy.
Z Gorzowa Wielkopolskiego do Nowego Tomyśla główna grupa wróciła pociągiem, w dwóch transzach. Nie wszyscy jednak pojechali tego dnia do Gorzowa. Trzy osoby już z Barlinka ruszyły dalej własną trasą. Jedna z nich zakończyła jazdę w Stargardzie i wróciła stamtąd pociągiem, a dwie pozostałe kontynuowały wyprawę jeszcze przez dwa dni i dotarły nad polskie morze, do Dziwnowa.
Za nami zostały kilometry, postoje, rozmowy, dużo śmiechu i tylko dwie przebite dętki — jak na trzy dni jazdy, wynik całkiem niezły.
Przed wyprawą prognozy pogody wyglądały naprawdę tragicznie. Na szczęście zupełnie się nie sprawdziły i przez całą trasę nie zmokliśmy.
12 osób, 12 różnych historii i jedna wspólna pasja – rower.
Dziękujemy wszystkim uczestnikom za wspólną jazdę, świetną atmosferę i piękne wspomnienia. Każdy dołożył swoją organizacyjną cegiełkę i właśnie dzięki temu cała wyprawa tak dobrze się udała. Już planujemy kolejną wyprawę!
Data wyprawy: 12-14.06.2026
Uczestnicy wyprawy: Adrian, Arek, Bartek, Beata, Dawid, Donald, Kmicic, Krzysia, Nati, Piotr Os, Piotr Og, Zenek
Filmik Bartka:
Filmik Zenka :












