W czwartek lało praktycznie od rana. Szansy że się wypogodzi do 18:00 raczej nie było. Chęci do jazdy duże, ale w deszczu przyjemność jakby nieco spada. Już zaczęliśmy sobie planować inne aktywności aż nagle jeden z potencjalnych uczestników rzucił starą indiańską maksymę „przecież nie ma złej pogody na rower”.
Tym sposobem, czwórka wyznawców tego hasła ruszyła w lekkim deszczyku. W nagrodę dla nas, deszcz po kilku kilometrach przestał padać i tak już zostało do końca jazdy.
Na start kierunek na Kuźnicę, nową asfaltową ścieżką. Ścieżka kończy na 4 km przed Kuźnica więc dalej do jeziora trzeba było przejechać lasami. Rzut oka na toń jeziora i utwardzoną drogą z płyt do Borui. Kolejny etap to asfalt w stronę Chrośnicy ale w połowie drogi odbicie i jazda dobrej jakości drogami gruntowymi na Grubsko. Powrót do Tomyśla to już sama przyjemność.
Fajna trasa o zapachu lasu po deszczu w letnim klimacie.
Data wycieczki: 31.07.25
Uczestnicy: Arek, Kmicic, Marta, Zenek








